Na antenie

Pasmo nocne

Zapraszamy na dużą dawkę muzyki, informacji i powtórkę najciekawszych audycji z dnia.
zobacz wszystkie

Takie czasy

Barwne buzie

foto
2019-08-06 14:46:15

Nie będzie o makijażu, niestety, chociaż to też byłby ciekawy temat. Tym razem pochylimy się znowu nad dziećmi. Jakiś czas temu zadzwonił do naszej redakcji mocno zaniepokojony słuchacz z protestem przeciwko malowaniu buziek dzieciom podczas festynów i innych imprez plenerowych.


Niepokój wzbudziło naruszenie naturalnego, danego dziecku piękna i wyrazu, czystości i niewinności jakimi obdarował je Stwórca. Bowiem wymalowanie na całej powierzchni twarzy czerwonych placów otoczonych czarnymi bruzdami, tak by przypominały znaną postać z filmów i kreskówek, lub pokrycie łagodnego wyrazu oblicza czernią i niebieskimi lub zielonymi zygzakami, w tym samym zresztą celu, powoduje efekt dużo drastyczniejszy niż np. chwilowe nałożenie maski czy peruki.

Przebieranie i drobne zmiany wyglądu zawsze towarzyszyły dziecięcej zabawie. Czyż nie ubieraliśmy po kryjomu kapelusza dziadka i nie dorysowywaliśmy sobie węglem wąsów? Albo czy nie topiłyśmy małych stópek w niebotycznych, wyjściowych szpilkach mamusi, owinięte jej najlepsza apaszką od stóp do głów? A to wszystko po to, by poczuć się już chociaż trochę bardziej dorosłym, wykorzystując dostępne wzorce. Dzisiejsze dzieci potrzebują podobnych przymiarek. Tylko, że wzorce gdzieś indziej niż w domu.

O ile zostaliśmy całkiem już uspokojeni antyalergiczną naturą farb do twarzy, to jednak wrażenie zbrukania i nieproporcjonalnego ubrudzenia delikatnej dziecięcej buzi może zepsuć całą zabawę - której malowanie miało przecież służyć. Zwłaszcza, gdy artysta nie grzeszy talentem i wytworzony przez niego wizerunek, niczego nie przypomina. Niektóre dzieci w sposób naturalny opierają się takiemu zabiegowi, mimo zachwytu jakim obdarza bohaterów wymalowywanych na twarzach. To należy na pewno uszanować i nie ma sensu nakłaniać dziecka do takiego przeobrażenia. Ale czy zabawa w malowanie twarzy musi być zła? Czy nie jest to też, w pewnym sensie, element nauki poprzez doświadczenie? Z mojego doświadczenia i obserwacji licznych festynów wynika, że malowanie buziek cieszy się wielką popularnością i kolejki do metamorfozy w ulubionego bohatera zwykle ustawiają się szybko i są bardzo długie.

Po pierwsze, malowanie twarzy nie musi oznaczać całkowitego jej pokrycia farbą , aż do uniemożliwienia rozpoznania dziecka. Można to zrobić delikatnie, dodając tylko elementy charakterystyczne postaci: np. nosek i wąsy dla kota, symboliczne prążki dla tygryska. Gorzej wygląda sprawa z bohaterami-mutantami, którzy prawie zupełnie zatracają cechy normalnego człowieka czy zwierzęcia. Mimo ich niewątpliwych szlachetnych, bohaterskich intencji, lepiej by pozostali na kartach i ekranach, ewentualnie w wypożyczalniach kostiumów karnawałowych.

Poza tym, możemy wykorzystać sytuację z zabrudzoną malunkiem buzią do wytłumaczenia dziecku różnicy między własnym wizerunkiem, a wizerunkiem zapożyczonym, proporcji i granicy między dobrą zabawą a przesadą. Wyjaśnić potrzebę i wagę zachowania, a także powrotu do czystości, również w bardziej abstrakcyjnym, duchowym ujęciu. Przeciez taka farbka wysycha i wcześniej czy później zmęczy skórę dziecku. Umyć! Och, jaka ulga!

ps. Kasia Dobs
 

Śpiewam Ci Polsko

IV Przegląd Pieśni Patriotycznej 17 listopada w Radomyśli od godziny 14:00 rozpocznie się wielkie śpiewanie pieśni patriotycznych więcej

Międzynarodoe Zawody Karate Kyoudokyoukushin

9 listopada w Siedlcach będzie można obejrzeć zmagania karateków więcej
zobacz wszystkie